Pora na garść informacji.

Słone przekąski w wersji light

Kategoria: zdrowe odżywianie

Każdy z nas od czasu do czasu – czy to na spotkaniu z przyjaciółmi, czy w zaciszu własnego domu – lubi pochrupać słone przekąski. Do najpopularniejszych należą chipsy, nachosy, krakersy oraz paluszki. Lubimy je za chrupką strukturę i słony smak. Nie najadamy się nimi, choć potrafimy zjeść kilka garści bez poczucia przejedzenia. Czy jednak możemy bezkarnie się nimi delektować?

Typowe słone przekąski zawierają dużą ilość nie tylko soli, ale również tłuszczu – i to tego najgorszej jakości. Zalecana ilość soli to 5 g, czyli 1 płaska łyżeczka, na dzień. Trzeba jednak pamiętać, że sól to nie tylko ta dodana przez nas do potraw. Sól jest ukryta również w wielu produktach, jak wędliny oraz inne przetwory mięsne, sery żółte i pleśniowe, wędzone ryby, a nawet chleb. Nadmiar soli w diecie może prowadzić do odwodnienia czy nawet nadciśnienia. Dlatego, tak jak w przypadku słodyczy, słone przekąski najlepiej zrobić samemu – będziemy mieć wtedy pewność, że nie zawierają nadmiaru soli oraz żadnych innych niepożądanych dodatków, w tym konserwantów. Co zatem warto przygotować jako alternatywę sklepowych przekąsek?

Alternatywne przekąski

Dobrym pomysłem są warzywa. Mogą być one podawane zarówno na surowo, jak i w wersji grillowanej. Świeże warzywa, np. pokrojoną kalarepkę, słupki młodej marchewki, słodkiej papryki, selera naciowego czy świeżego ogórka, możemy spożywać z własnoręcznie przygotowanymi dipami. Może to być sos na bazie jogurtu, np. czosnkowy, ziołowy, koperkowy, miętowy czy z dodatkiem ostrzejszych przypraw, takich jak chili lub salsa pomidorowa, a także sos na bazie awokado, koziego serka czy bazylii. Możliwości jest wiele, a korzystniej dla naszego organizmu będzie, jeśli podczas „chrupania” dostarczymy organizmowi ważnych witamin i składników mineralnych zamiast soli, tłuszczu i chemii.

Alternatywą dla sklepowych chipsów będą również warzywa, tylko że w chrupkiej, przypominającej chipsy postaci. Takie domowe chipsy możemy uzyskać z jarmużu, cienko pokrojonych i upieczonych pomidorów, plastrów buraka, marchwi, pietruszki, selera czy ziemniaków. Możemy również pokusić się o wersję na słodko, czyli przygotować plastry jabłka z cynamonem, gruszkę lub bataty czy dynię. Takie rozwiązanie przypadnie do gustu dzieciom, a na pewno będzie lepszym rozwiązaniem niż sklepowe słone produkty.

Sól – ale jaka?

Jeśli dodajemy sól, to wybierajmy tę najbardziej wartościową. Zwykłą sól możemy zamienić na sól himalajską. Sól himalajska jest znana z charakterystycznej barwy – występuje w kolorach od białej do jasnoróżowej i ciemnoczerwonej. Jest wydobywana w Pakistanie, u podnóża Himalajów, z głębokości 400-600 m. Jest zdrowsza i czystsza w porównaniu do innych rodzajów soli. Posiada strukturę zbliżoną do diamentu i nie znajdziemy w niej żadnych zanieczyszczeń, które znajdują się w środowisku. Głównie występującym w niej pierwiastkiem jest sód, ale oryginalna sól himalajska zawiera ponad 80 innych mikro- i makroelementów, w tym m.in. magnez, wapń, żelazo i cynk. Rzecz jasna, nie należy przesadzać z jej ilością, gdyż jednak jest to sól, ale jeśli już mamy własnoręcznie dosalać produkty spożywcze, lepiej robić to solą dobrej jakości.