Pora na garść informacji.

Kasza odkryta na nowo

Kategoria: zdrowe odżywianie

Jeszcze kilka lat temu kasza była traktowana po macoszemu – kojarzyła się z czasami PRL-u, gdy półki sklepów spożywczych świeciły pustkami, po mięso stało się w długich kolejkach, a czekolada była rarytasem. Na przełomie XX i XXI wieku zachwyciliśmy się z kolei makaronami i różnymi rodzajami ryżu, ale dziś kasza wraca do łask. I na nasze stoły.

To bardzo dobra zmiana – słyszymy od dietetyków i specjalistów od żywienia. Kasze są lepsze od makaronów, ziemniaków, ryżu czy innych dodatków skrobiowych. Są zdrowsze, bogatsze w składniki odżywcze, minerały i witaminy. Co więcej, niektóre z nich nie zawierają glutenu i mogą być spożywane przez osoby na diecie bezglutenowej. Bogate w białko, weganom zastępują białko zwierzęce, a osobom na diecie niskokalorycznej zapewniają sytość na długi czas.

Kasza, na zdrowie!

Po pierwsze, kasze są bogate w pierwiastki, jak potas, żelazo, wapń, magnez, sód, miedź, krzem, cynk. Potas np. obniża ciśnienie krwi, żelazo – jest kluczowe w produkcji hemoglobiny, magnez – odpowiada za prawidłową pracę mięśni, wapń – budulec kości, miedź – chroni przed osteoporozą,  cynk – wzmacnia odporność i wspomaga leczenie. Po drugie – zawierają w sobie witaminy B (B1, B2, PP, B6, kwas foliowy), odpowiedzialne m.in. za właściwe funkcjonowanie układu nerwowego, stan włosów i paznokci, pracę mięśni, naszą odporność. Kwas foliowy zapobiega anemii i bierze udział w syntezie kwasów nukleinowych, naszego DNA – m.in. dlatego kasze powinny się znaleźć w diecie kobiet w ciąży. Zawierają też witaminę E, zwaną „witaminą młodości i płodności”, która jest przeciwutleniaczem i chroni nas przed szkodliwymi wolnymi rodnikami.

Jem kaszę, nie tyję

Wiele rodzajów kasz to produkty niskokaloryczne. 100 g ugotowanego produktu, czyli tyle, ile potrzeba na sycący obiad, to około 100-120 kcal! Może więc czas, by pożegnać się z ziemniakami? Zwłaszcza, że skrobia w kaszy rozkłada się powoli, dzięki czemu uczucie sytości trwa dłużej.

Jaką kaszę wybrać?

Gryczana, jaglana, orkiszowa, bulgur… Wraz z rosnącą popularnością kasz, pojawia się na rynku coraz większy ich wybór. Jak więc go dokonać? Zacznijmy więc od rozmiaru…

Jeśli bowiem chcemy kierować się ich zdrowotnymi właściwościami, najlepiej wybierać te najmniej przetworzone, najmniej rozdrobnione. Chociażby łamane ziarno orkiszu, zwane habermusem. To nie tylko pomysł na oryginalne śniadanie czy obiad, bądź dodatek do zupy, ale także siła zdrowia, która płynie z doskonałych właściwości ziarna orkiszowego. Habermus świetnie smakuje i z owocami, i jako neutralny element obiadowy. Dlaczego neutralny? Bowiem w porównaniu z kaszą gryczaną, zwłaszcza paloną, orkisz ma delikatny smak. Kasza gryczana ma w sobie kwas foliowy, magnez, cynk, mangan, potas i fosfor. Zawiera dużo dobrze przyswajalnego białka. Ponadto kasze gryczane nie zawierają glutenu i się nie kleją.

Moda na jaglanki

W kwestii „klejenia”: nie można tego samego powiedzieć o kaszy jaglanej, robionej z prosa. Dobrze jest gotować ją w proporcji 1 szklanka kaszy na 2,5 szklanki wody, by uzyskać w miarę sypką strukturę. A przed gotowaniem – jaglaną należy przepłukać, jeśli nie przepada się za jej delikatnie goryczkowym posmakiem. Jaglana ma więcej witamin z grupy B w porównaniu z kaszą gryczaną. Jest lekkostrawna i wspomaga usuwanie wirusów z organizmu. Mimo, że lubi się sklejać podczas gotowania, również nie zawiera glutenu, co czyni ją bohaterką setek wegańskich przepisów.

Smak słowiańszczyzny

Bohaterką prawie każdego polskiego domu przynajmniej raz w roku bywa kasza jęczmienna. Nie da się bowiem zrobić porządnego, domowego krupniku bez jej udziału. Fantastycznie sprawdza się również jako towarzyszka mięsnych gulaszy i ogórków kiszonych. Kaszą jęczmienną jest gruby pęczak, idealnie smakujący z podsmażoną cebulką i boczkiem, mamy też wersje: jęczmienną grubą, średnią, drobną oraz… perłową. Nazwy zależą od poziomu rozdrobnienia. Pamiętajmy jednak – w przypadku kasz im grubiej, tym zdrowiej!

Owsianka nasza codzienna

Owsianą kaszę robi się z owsa, jest ona najbardziej kaloryczna spośród innych kasz, ale zawiera też najwięcej przeciwutleniaczy. Doskonale rozgrzewa organizm, a poza tym ma dość neutralny smak, dzięki czemu jej zastosowanie jest bardzo szerokie – od słodyczy po… panierkę!

Gwiazdy wśród kasz

Każdy smakosz kocha różnorodność. A jeśli da się ją połączyć ze smakiem i zdrowiem, to już pełnia kulinarnego szczęścia. Przybliży nas do niej chociażby komosa (komosa ryżowa, quinoa, kwinoa), która choć nie jest zbożem, to bardzo je przypomina. Komosa znana jest lepiej w innych częściach świata, w Polsce spopularyzowała się głównie dzięki kuchni wegetarian, jako substytut białka mięsnego. Produkt ten zawiera tzw. saponiny o działaniu przeciwzapalnym, przeciwgrzybiczym, przeciwwirusowym. Ma właściwości antyoksydacyjne i nie zawiera glutenu. Ponadto fantastycznie smakuje z podsmażanymi warzywami i idealnie sprawdza się np. w roli najróżniejszych farszów.

W tym samym kręgu produktów można znaleźć amarantus (szarłat wyniosły) – produkt odkryty na nowo i będący wielką nadzieją przemysłu spożywczego, również w krajach Afryki. Podobnie jak komosa jest tzw. pseudozbożem.  Zawiera bardzo dużo dobrze przyswajalnego białka, jest też bogatym źródłem wapnia i żelaza. Amarantus ma charakterystyczny, nieco ziemny posmak, ale doskonale komponuje się z warzywami, jest też oryginalnym komponentem sałatek i z całą pewnością warto go wypróbować, chociażby po to, by go pokochać lub zlekceważyć.